|
|
| |
|

| MON ma za nic pieniądze podatników
06.03.2010, 15:46 | komentarze (0)
|
W Ministerstwie Obrony Narodowej obowiązującym standardem oprogramowania jest system MS Windows. Czyżby obowiązującym standardem był również pakiet biurowy MS Office?
26 lutego br. Agencja Mienia Wojskowego, działając w imieniu Ministerstwa Obrony Narodowej, ogłosiła przetarg nieograniczony na 716 licencji "Pakietu oprogramowania do tworzenia dokumentów".
Termin składania ofert mija 12 kwietnia br., a z dokumentacją przetargową można się zapoznać na stronach internetowych Agencji.
Jakie pakiety oprogramowania zamierza zakupić Agencja z bezpośredniego wskazania, które jest niezgodne z Ustawą prawo zamówień publicznych?
Oto opis przedmiotu zamówienia (zał. nr 1 do SIWZ):
1. Microsoft Office Professional Plus 2007 PL – 664 szt.
2. Microsoft Office Standard 2007 PL. – 52 szt.
Znalezione w serwisie PPP IT. Jest on prowadzony w ramach projektu Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania pt. "Prawidłowe i transparentne przetargi publiczne na narzędzia informatyczne". Projekt jest realizowany przy wsparciu udzielonym przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię ze środków Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz budżetu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach Funduszu dla Organizacji Pozarządowych. |
|
| Microsoft zrobił aplikację dla Androida
05.03.2010, 15:45 | komentarze (0)
|
Microsoft umieścił w Android Market, sklepie internetowym komórkowej platformy Google, swoją pierwszą aplikację: Microsoft Tag.
Tag to prosty program do zczytywania kodów kreskowych typu High Capacity Color Barcode z produktów. Wystarczy przyłożyć telefon do kodu produktu w sklepie, a program zeskanuje go i przedstawi nam użyteczne informacje na temat danej rzeczy.
Tag to nie pierwszy czytnik barcodów dla Androida. W markecie dostępne są już takie produkty jak CompareEverywhere oferujące podobną funkcjonalność. Google udostępnia też funkcjonalność skanowania kodów za pomocą swojego Google Product Search for Android.
To co istotne to sam fakt wydania przez Microsoft pierwszej aplikacji dla platformy Android. Tag dostępny był wcześniej dla telefonów z obsługą J2ME, dla Symbiana, iPhone i oczywiście dla Windows Mobile oraz Blackberry. |
|
| Macbooki wyparowały przez dach
05.03.2010, 15:43 | komentarze (0)
|
Sprzęt Apple jest kradziony efektownie, a kolejnym na to dowodem jest włamanie do sklepu w South Brunswick (New Jersey). Złodziejom udało się wynieść 20 notebooków bez uruchamiania alarmu, nagrania się na kamery i nawet bez dotykania podłogi.
Pracownicy sklepu Best Buy South Brunswick przyszli wczoraj do pracy około godziny 6:30 i zauważyli, że doszło do włamania. Zauważyli także dziurę w dachu i rzecz jasna zgłosili sprawę policji, która ma już swoją teorię na temat tego, jak doszło do dziwnego włamania.
Jak podaje New Jersey Real-Time News, złodzieje najprawdopodobniej weszli na dach budynku po rurze doprowadzającej gaz. Następnie wycięli w dachu otwór szerokości ok. 90 cm i spuścili się na półki o wysokości ok. 3 metrów. Zdjęli notebooki z półek i wrócili tą sama drogą, którą przyszli.
Co ciekawe, punkt w którym złodzieje spuścili się w dół był niewidoczny dla kamer, z powodu banerów reklamowych przysłaniających widok. Złodziei nie wykrył też żaden czujnik ruchu i udało im się uniknąć kontaktu z podłogą. Zdaniem przedstawiciela policji komentującego sprawę dla New Jersey Real-Time News, włamanie było świetnie przygotowane i wymagało znajomości sklepu. Inny komentujący sprawę ekspert mówił o dziele "profesjonalnej ekipy". Policja zakłada, że dwu- lub trzyosobowy zespół rabusiów mógł wcześniej włamywać się do innych sklepów (źródło: Ryan Hutchins, Acrobatic thieves hit N.J. Best Buy avoiding cameras, motion sensors, alarms in daring heist)
Jeden z internautów komentujących atak na nj.com jest zdania, że nie chodzi o pracę "profesjonalistów" ale o współpracę przestępców z jednym z pracowników sklepu. Może ktoś specjalnie ustawił banery w odpowiednich miejscach? Taki scenariusz jest możliwy, ale nie zmienia to faktu, że sposób dokonania kradzieży robi wrażenie. Niektórzy już porównują go z wyczynami rodem z "Mission Impossible".
Z jakiegoś powodu w efektowny sposób kradziony jest właśnie sprzęt Apple. Zapewne jest to zasługa jego stosunkowo wysokich cen. Wiele osób zapewne pamięta, jak we wrześniu ubiegłego roku wspominaliśmy o ataku na sklep firmy Apple, który miał miejsce w Marlton (także w New Jersey). Łupem złodziej padły 23 MacBooki, 14 iPhone'ów oraz 9 iPodów Touch. Wszystko udało się wynieść w... 31 sekund. |
|
| DRM Ubisoftu złamany i znów piraci mają lepiej
05.03.2010, 15:40 | komentarze (0)
|
Złamano nowe zabezpieczenia antypirackie Ubisoftu zmuszające graczy do logowania się na konto online. Po raz kolejny dochodzi do sytuacji, kiedy tylko to "legalni" nabywcy muszą zmagać się z ograniczeniami. Ubisoft przekonuje, że gry bez zabezpieczeń są niekompletne, ale oświadczenia te chyba nikogo nie przekonują.
Na początku lutego wspominaliśmy w DI o nowym rozwiązaniu DRM od Ubisoftu. Wymaga ono, aby aby gracz uruchamiający grę był zalogowany na swoje konto w serwisie Ubi.com. Jeśli tego nie zrobi (nawet z powodu problemów z dostępem do sieci), to gra się nie uruchomi.
Ubisoft obiecywała w związku z tym takie korzyści, jak możliwość instalowania gry na dowolnej liczbie swoich komputerów oraz eksportowanie zapisów gry na serwery Ubisoftu.
W rozwiązaniu tym niektórzy dopatrywali się rewolucji, ale skończyło się tak jak zawsze. Jak podaje TorrentFreak, udostępniona we wtorek gra Silent Hunter 5 już po kilku godzinach od premiery była dostępna w wersji pirackiej z crackiem (zob. Ubisoft's Uber DRM Cracked Within a Day). Po raz kolejny potwierdzono podstawową wadę DRM – jeśli system zostanie złamany, to piraci dostaną produkt na lepszych warunkach niż osoby kupujące go legalnie.
Firma Ubisoft przekonuje, że nic się stało. Jej przedstawiciele powiedzieli serwisowi CVG, że "plotka jest fałszywa", ale dodali, że każdy gracz pobierający scrackowaną wersję przekona się, iż jest ona niekompletna (źródło: CVG, Ubi rubbishes DRM crack reports).
Przedstawiciele Ubisoft nie mówią czego brakuje w sckrakowanej wersji. Piraci natomiast nie odczuwają żadnych braków. Serwis TorrentFreak podaje, że osoby pobierające piracką wersję są z niej zadowolone. Na obecnym etapie z pewnością można powiedzieć, że w wersji pirackiej brakuje... zabezpieczenia antypirackiego.
Jaki będzie wpływ nowych zabezpieczeń na sprzedaż gry? Nie wiadomo, ale na forum Subsim przeprowadzono ankietę, w ramach której zapytano amatorów gier typu Silent Hunter o nastawienie do nowego DRM Ubisoftu. Tylko 15% respondetów stwierdziło, że zabezpieczenie im nie przeszkadza. Większość członków społeczności (ponad 61%) zadeklarowała, że nie kupi gry z takim zabezpieczeniem. 11% ankietowanych wstrzyma się z zakupem.
Możliwe, że Ubisoft jeszcze zrezygnuje z wspomnianego zabezpieczenia. Czy skorzysta przy tym z cracka, jak ostatnim razem? |
|
| Wrocławskie Linux Academy #36: Asterisk
05.03.2010, 15:37 | komentarze (0)
|
Akademickie Stowarzyszenie Informatyczne zaprasza na kolejny z serii wykład Linux Academy. Po dogłębnym poznaniu ulubionych edytorów nadszedł czas by coś skonfigurować!
We wtorek, 9 marca Akademickie Stowarzyszenie Informatyczne zaprasza na kolejny z cyklu wykładów Linux Academy.
Wykład odbędzie się wyjątkowo o godzinie 19:00 w sali 0.31 w budynku C-13 Politechniki Wrocławskiej.
Tym razem dowiemy się jak zredukować wydatki w firmie poprzez wykorzystanie programowej centrali telefonicznej Asterisk PBX, elastyczną konfigurację połączeń VoIP, a także integrację wymienionego serwera z tradycyjną linią telefoniczną (PSTN).
Wstęp na wykłady jest bezpłatny. Zapraszamy!
Więcej informacji: http://www.asi.pwr.wroc.pl/category/linuxacademy/ |
|
| Windows 7: 90 milionów sprzedanych kopii
05.03.2010, 12:04 | komentarze (0)
|
Windows 7 okazał się być dla Microsoftu żyłą złota. Nowy system operacyjny, zaledwie cztery miesiące po premierze, ma już połowę udziału w rynku innego systemu operacyjnego tej firmy - Windows Vista.
Windows 7 był systemem operacyjnym wyczekiwanym niezwykle niecierpliwie. Powód był prosty - Vista nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań. I to zarówno konsumentów, jak i samego Microsoftu. Wielu użytkowników komputerów wolało nie porzucać świetnie sobie radzącego Windowsa XP na rzecz produktu, który potrzebował dużych zasobów systemowych, by działać. Nie mówiąc już o sporych problemach z kompatybilnością sprzętu i oprogramowania w początkowej fazie. Windows 7 miał być inny.
Nowy system operacyjny szybko zaczął zyskiwać na popularności. Już na początku grudnia Dziennik Internautów informował, że co dwudziesty komputer łączący się z internetem korzysta właśnie z Windowsa 7. Firmy jednak ostrożnie podchodziły do zakupów - dla nich bowiem zmiana systemu operacyjnego jest często operacją skomplikowaną oraz kosztowną. Ważnym jest więc, by po migracji wszystko działało, jak przedtem.
Koncern z Redmond opublikował właśnie pierwsze oficjalne wyniki sprzedaży - od momentu premiery (czyli przez nieco ponad cztery miesiące) sprzedano 90 milionów kopii Windows 7. Firma chwali się, że Windows 7 jest najlepiej sprzedającym się systemem operacyjnym w historii.
Thenextweb.com zauważa, że wzrost Windowsa 7 odbywa się przede wszystkim kosztem Windowsa XP - ten drugi system stracił od czasu premiery najnowszego OS dziesięć punktów procentowych. Wynika to zapewne z zakrojonej na szeroką skalę akcji sprzedawania nowego systemu wraz ze sprzętem. Konsumenci wykorzystują więc pojawienie się Windowsa 7 do wymiany komputera.
Jak tak dobra sprzedaż przedkłada się na udział Windows 7 w rynku wykorzystywanych systemów operacyjnych? Według Ranking.pl w Polsce w dniach 15.02-21.02.2010 Windows 7 piastował 3 pozycję z 6,83 proc. udziałem w rynku. Polacy wciąż używają przede wszystkim systemu Windows XP - system ten ma 72,61% udziałów. Windows Vista - jak na stosunkowo długi okres obecności na rynku - ma zaledwie 18,79% udziałów.
Na świecie Windows 7 także jest już na 3 pozycji - wykorzystuje go już 8,92% internautów - wynika z badania firmy Net Applications. Windows Vista zainstalowany jest na komputerach 16,51% badanych, a Windows XP przoduje z 65,49% udziałem w rynku. |
|
| Apple: Szykują się kolejne ciekawe zmiany
05.03.2010, 08:41 | komentarze (0)
|
Nowe możliwości multimedialne w komputerach firmy Apple, a także zapowiedź nowych produktów - ten rok także może należeć do firmy Steve'a Jobsa.
Październik ubiegłego roku przyniósł zmiany w ofercie komputerów firmy Apple - nowe modele i nowa myszka miały przyciągnąć nowych klientów, obecnych skłonić do dokonania zakupów. Krok ten okazał się być skutecznym - nowe produkty sprzedawały się bardzo dobrze, pomagając firmie osiągnąć bardzo dobre wyniki finansowe za rok 2009.
Utrzymanie zainteresowania klientów i postrzegania marki jako ekskluzywnej wymaga jednak podjęcia także innych kroków. Ze źródeł, do których dotarł serwis AppleInsider wynika, że Apple szykuje się do wprowadzenia technologii HDMI do swoich komputerów. Na pierwszy ogień pójdzie Mac mini - najtańszy komputer Apple. Najłatwiej też jest ją tutaj zaimplementować.
To jednak nie koniec nowości. Apple ogłosiła niedawno, że poszukuje inżyniera, który będzie stał na czele zespołu, którego głównym celem będzie przeniesienie systemu operacyjnego z iPhone'a na inne urządzenia. Nie sprecyzowano jednak, o jakie chodzi.
Może to sugerować, że Apple pracuje nad kolejnymi produktami, których wprowadzenie na rynek ma umocnić jej pozycję. Do tej pory większość produktów ze stajni firmy z Cupertino stawało się hitami zakupowymi - jak chociażby iPhone, iPod czy też komputery iMac.
Widać, że firma nie spoczywa na laurach i mimo rewelacyjnych wyników oraz silnej marki dalej inwestuje w rozwój obecnych i nowych produktów. Apple nie narzeka na brak funduszy, może więc pozwolić sobie także na eksperymentowanie. Wszystko oczywiście z myślą o konsumentach i ich portfelach. |
|
| Nie ma w Google, czyli nie istnieje?
04.03.2010, 19:47 | komentarze (0)
|
Wg agencji Artefakt w Polsce 85% wejść z wyszukiwarek na strony www pochodzi z pierwszej strony wyników. Wagę pozycjonowania potwierdzają również badania iCrossing. Wg nich przeciętnie aż 95% wejść na stronę pochodzi z pierwszej strony wyników.
- Parafrazując znane powiedzenie można więc stwierdzić, że jeżeli czegoś nie ma na pierwszej stronie Google, to nie istnieje – mówi Błażej Miernikiewicz, prezes agencji interaktywnej Artefakt.
Wysoka pozycja w wynikach wyszukiwania jest niezwykle istotnym elementem strategii promocji marki w sieci. Z analizy iCrossing wynika, że, w zależności od wyszukiwarki, odsetek wejść z drugiej i trzeciej strony wyników wyszukiwania kształtuje się od 1,6% do 3,4%. Przewaga wejść z pierwszej strony organicznych wyników wyszukiwania jest ogromna. Nasuwa się wniosek, że internauci prawie w ogóle nie wchodzą na kolejne strony.
W Polsce rozkład ruchu organicznego ten został zbadany przez agencję Artefakt. Na podstawie statystyk rocznych wejść na blisko 100 stron firmowych, w oparciu o kilkaset losowo wybranych fraz, stworzono zestawienie prezentujące odsetek wejść z poszczególnych stron wyników wyszukiwania Google.
- Z naszej analizy wynika, że w naszym kraju przewaga ruchu z pierwszej strony jest nieco mniejsza niż wynika z raportu iCrossing. – Ilość wejść z wyników na poszczególnych stronach zależy też od frazy oraz branży – mówi Błażej Miernikiewicz.
Wg agencji Artefakt w przypadku fraz bardzo niszowych, dla których dokładność wyników bywa mniejsza, internauci są skłonni przeglądać więcej stron wyników, aby znaleźć dokładnie to czego poszukują. Większą ilość wyników przeglądają także osoby planujące zakup towaru lub usługi o długim czasie decyzyjnym np. osoby planujące zakup mieszkania – dodaje Miernikiewicz.
Marketerzy dostrzegają wagę SEO. Rosnące zainteresowanie pozycjonowaniem widoczne jest w wynikach ostatnich badań SoDA "2010 Digital Marketing Outlook". SEO, obok zwiększenia obecności na serwisach społecznościowych i udoskonalenia infrastruktury, jest działaniem, na które firmy mają zwiększyć swoje budżety w 2010 roku. |
|
| 71 zarzutów dla oszusta z Allegro
04.03.2010, 19:46 | komentarze (0)
|
Policjanci zatrzymali mężczyznę, który na aukcjach wyłudził od co najmniej 71 osób kwotę kilku tysięcy złotych. Kilka firm mogło stracić na "współpracy" z nim nawet kilkadziesiąt tysięcy.
32-letni Tomasza J. działał od września do października ubiegłego roku. Jest on osobą nie mającą stałego miejsca zameldowania. W Szczecinie wynajął mieszkanie w centrum. Poprzez domowy komputer, dysponując kontem użytkownika opublikował setki ofert sprzedaży doładowań prepaid najpopularniejszych sieci komórkowych.
Z jego ofert skorzystało 71 osób. Niestety nigdy nie otrzymały one zakupionego towaru w postaci kodów doładowujących, pomimo dokonanych wpłat na wskazane i specjalnie w tym celu założone przez podejrzanego konto bankowe. Szacuje się, że w taki sposób oszukani stracili łącznie kilka tysięcy złotych.
Policjanci zbierając materiał dowodowy ustalili także, że Tomasz J. mógł doprowadzić do niekorzystnego rozporządzenia mieniem firmy z terenu Polski dzierżawiące terminale do generowania kodów prepaid, na łączną kwotę nawet ponad 40 tysięcy złotych. Przedstawiciele tych firm podają, że wszystko wskazuje na to, że oszust z góry zaplanował przestępcze działanie. Jego oferty sprzedaży były od początku zaniżone, tak aby przyciągnąć klienta.
Tomasz J. usłyszał dotąd 71 zarzutów za oszustwa. Mężczyzna był już wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Wczoraj prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego policyjnego dozoru. |
|
| Google będzie indeksować natychmiast
04.03.2010, 19:45 | komentarze (0)
|
Indeksowanie nowych treści w wyszukiwarce może przebiegać natychmiastowo, jeśli tylko dany serwis będzie mógł "powiedzieć" Google, że ma nowe rzeczy do zindeksowania. Taką wizję przedstawił Dylan Casey z Google na konferencji Search Marketing Expo w Santa Clara. Wiele wskazuje na to, że świat wyszukiwarek dąży do indeksowania w czasie rzeczywistym.
O tym co powiedziano na konferencji Search Marketing Expo pisze m.in. serwis GigaOM w tekście pt. How Google, Yahoo and Microsoft Think About Real-Time Search. Czytamy w nim, że Dylan Casey zapowiedział opublikowanie przez Google standardu przesyłania do Google informacji o nowych treściach za pomocą protokołu PubSubHubbub (PuSH).
PuSH bazuje na formacie Atom. Korzystający z niego wydawca przesyła informacje na temat nowych treści na wybrany serwer. Z tego serwera mogą korzystać różni odbiorcy, którzy są zainteresowani otrzymywaniem informacji na temat nowych treści. Odbiorca nie musi sprawdzać, czy wydawca opublikował coś nowego. Wystarczy, że będzie czekał na wiadomości z serwera, a te spłyną krótko po opublikowaniu nowych treści.
Łatwo sobie wyobrazić zaimplementowanie tej technologii przez Google. Twórcy stron internetowych musieliby jedynie poinformować wyszukiwarkę o serwerze, z którego korzystają. Nie oznacza to jednak, że PuSH może zastąpić tradycyjne indeksowanie i wszystkie dotychczasowe algorytmy Google. Nadal trzeba będzie przypisać poszczególnym znaleziskom jakąś pozycje w wynikach wyszukiwania. Nadal trzeba będzie ustalić, co jest informacją godną uwagi a co spamem.
Opisujący to rozwiązanie Marshall Kirkpatrick z serwisu ReadWriteWeb zauważa, że PuSH może mieć znaczenie przede wszystkim dla tych stron, które publikują nowe treści rzadziej i przez to są rzadziej odwiedzane przez robota Google. Kirkpatrick zauważa też, że PuSH jest otwartym protokołem, a więc mogą z niego korzystać także Yahoo, Bing i inni (zob. Google Index to Go Real Time).
Warto jeszcze zauważyć, że Google eksperymentowała już z wyszukiwaniem w czasie rzeczywistym w grudniu 2009. Funkcja opierała się na współpracy z takimi serwisami jak Twitter, Facebook, Jaiku i in. Dylan Casey tłumaczył, że wymagało to wiele pracy po obu stronach. Przykładowo wpisy z Twittera musiały znikać z Google jeśli zostały usunięte przez użytkownika lub oznaczone jako prywatne. To uświadamia jakie problemy mogą się wiązać z uruchomieniem wyszukiwarki indeksującej w czasie rzeczywistym. |
|
Strony: pierwsza | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 ... | ostatnia |
|
|
|
|